Wdzięczność.
- 15 paź 2021
- 2 minut(y) czytania

Wdzięczność. To takie mało popularne słowo w naszym społeczeństwie nie mówiąc już o samym jej odczuwaniu. Takim prawdziwym, płynącym z głębin serca. Jesteśmy nauczeni, że coś nam się należy, a jeśli tego nie dostaniemy to czujemy złość, zazdrość, niedosyt.
Przez większość swojego życia cieszyłam się z różnych rzeczy czy przeżyć radością prawdziwą. Bywałam też szczęśliwa, ale ciągle na coś czekałam, czegoś mi brakowało, czyli czułam potrzebę/pragnienie. Pragnęłam akceptacji ze strony innych żeby móc poczuć się lepiej. Chciałam przynależeć do grupy, bo bałam się być ze sobą. Bałam się ciszy. Robiłam rzeczy których nie chciałam, bo inni tego chcieli. Bałam się odrzucenia i tego co pomyślą inni.
Od kiedy pracuję ze sobą moje życie obróciło się o 180 stopni. Tak jak napisałam w tekście "Byłam. Jestem. " gdy ciało będzie gotowe, nauczyciel się pojawi. Jak bardzo jestem wdzięczna, że mój nauczyciel pojawił się w moim życiu dość szybko. Uwielbiam obserwować swoje własne postępy, odkrywać kolejne warstwy cebuli i tego co kryję w środku. Uwielbiam podnosić swoją świadomość. To właśnie dzięki tej pracy poznałam słowo Wdzięczność na nowo, a co najważniejsze poczułam je całą sobą. Czuję ją każdego dnia. Gdy wieczorem kładę się spać, wypowiadam za co jestem wdzięczna. Dla niektórych mogą się wydawać tak bardzo błahe i prozaiczne jednak dla mnie są najcenniejsze.
Dach nad głową.
Pożywienie.
Fundusze.
Sen.
Wdech i wydech.
Zmysły.
Uważność.
Moją córkę i czas z nią.
Moją rodzinę i przyjaciół.
Pracę.
Siłę fizyczną i psychiczną.
Słońce.
Miłość do samej siebie i zrozumienie.
Za to że codziennie na moim balkonie widzę wróbelki.
Ze idąc z psem na spacer słyszę śpiew ptaków.
Mój spokój.
Moje sny.
Że jestem.
Nie czekam już na nic. Wiem, że wszystko co ma do mnie przyjść przyjdzie w odpowiednim dla mnie momencie. Nie biegnę nigdzie, nie spieszę się. Jestem tu i teraz. Ta ciągła gonitwa nie prowadzi do niczego poza tym, że przebiegamy swoje życie i nawet go nie pamiętamy. Nie cieszymy się z tych najprostszych i jakże najcenniejszych rzeczy. Znam ludzi ( mój mąż), który je tak szybko, że często nawet nie wie jak smakuje to co jadł. Nie delektuje się tym, a przecież o to w tym chodzi żeby cieszyć się tym co robimy w danej chwili. Jedzeniem, zachodem słońca, odpoczywaniem, jazdą na rowerze, śpiewaniem, sexem, rozmową, pocałunkami, przytuleniem - po prostu życiem tu i teraz. Wszystko nas czegoś uczy. Nie napiszę, żeby być wdzięcznym za gongi jakie potrafi nam dać życie, ale każdy taki gong nas czegoś uczy, tylko trzeba w tym całym oszołomieniu znaleźć siłę, aby wyciągnąć z tego wnioski i zastanowić się dlaczego tak się stało - bo uwierzcie mi zawsze jest powód. Nie ma przypadków! Nie ma czegoś bez powodu. Wszystko, ale to wszystko w naszym życiu ma swój cel i powód. Tylko trzeba go odszukać.
Zadanie dla Ciebie na dziś i kolejne dni. Wypisz 5 punktów za co jesteś wdzięczna/y i wypuść to do Wszechświata - on słucha. I podziękuj sobie, bo jesteś cudowną Istotą taką jaką jesteś.
z miłością,
O.

Komentarze